Życie świata współczesnego jest zbyt nasycone. Ludzi otacza ogromna
liczba bodźców, z którymi często po prostu sobie nie radzą. Może właśnie
z tego powodu człowiek współczesny wyrobił w sobie pewien system
ochronny, takie „znieczulenie”, które pomaga mu utrzymać się w świecie, w
którym istnieje tak dużo cierpienia? Lecz czy nie spowodowało to
wzrostu liczby zła? I skąd w ogóle pochodzi zło? Kto jest jego źródłem:
człowiek czy sama natura?
W ostatnim dziesięcioleciu dużo mówi się o ratowaniu naszej planety
przed katastrofą ekologiczną. Problem jest bardzo ważny i dość trudny do
rozstrzygnięcia, bo to właśnie działalność człowieka doprowadziła świat
do stanu powodującego zagrożenie dla życia. Pragnąc zmienić ten stan
rzeczy, Olga Tokarczuk napisała powieść pod tytułem „Prowadź swój pług
przez kości umarłych”. W jednym z wywiadów pisarka powiedziała, że
bardzo boi się katastrofy klimatycznej, gdyż jej zdaniem nawet
niewielkie zmiany w ustabilizowanym i skomplikowanym systemie
klimatycznym bardzo szybko mogą się przełożyć na zmiany społeczne i
polityczne.
Gdybyśmy spróbowali jednoznacznie określić gatunek powieści Olgi
Tokarczuk, napotkalibyśmy trudności. Można określić ją jako kryminał,
spotyka się też opinie, iż jest to thriller moralny, a nawet
ekologiczny. Sama autorka określa ją jako thriller moralny.
Główną bohaterką powieści jest Janina Duszejko, samotna kobieta w
starszym wieku. Kiedyś pracowała przy budowaniu mostów w Syrii, Libii,
ale gdy z wiekiem pogorszył się jej stan zdrowia, kobieta opuściła
„wielki świat” i zamieszkała w domu w osadzie na Płaskowyżu, w Kotlinie
Kłodzkiej. Tutaj pani Duszejko prowadzi spokojne samotne życie: uczy
dzieci języka angielskiego w wiejskiej szkole, dogląda również domów
letników, którzy dobrze jej za to płacą. A w domu poświęca czas swojemu
hobby – astrologii. Mieszkańcy wsi uważają ją za starą dziwaczkę,
posiadającą obsesję na punkcie miłości do zwierząt, z czego ona sama nic
sobie nie robi. Pani Duszejko prowadzi też wojnę z miejscowymi
myśliwymi. Pisze skargi do policji, prowadzi rozmowy z mieszkańcami,
także z myśliwymi. Niestety, nie spotyka się ze zrozumieniem środowiska,
w którym żyje.
Niespodziewanie w okolicach zaczynają się pojawiać zwłoki myśliwych.
Wszystko wskazuje na to że nie zginęli śmiercią naturalną: ich ciała są
dziwnie skurczone, a wokół nie ma żadnych śladów, oprócz ich samych i
.... zwierzęcych. Pani Duszejko jest przekonana, że to właśnie zwierzęta
mszczą się na myśliwych za zabijanie ich bliskich. Takie rozwiązanie
wygląda na najbardziej wiarygodne. Ale czy naprawdę zwierzęta mogą
zamienić się z ofiar kłusowników w gang morderców?
Pierwszoosobowa narracja powieści pozwala nam zobaczyć świat oczami
pani Janiny. Poznajemy, jak wielką miłość odczuwa do natury, do całego
świata. Bohaterka powieści posuwa się znacznie dalej w swojej miłości do
zwierząt: ocenia państwo przez pryzmat stosunku do ich życia. Olga
Tokarczuk, która sama od ponad trzydziestu lat jest wegetarianką, chcę w
ten sposób zapewne przekonać ludzi, by zrezygnowali z zabijania
zwierząt i odmówili jedzenia mięsa.
Oprócz wątku ekologicznego, autorka podejmuje też kwestie
feministyczne. Winę za powstanie problemów z ekologią, za zabijanie
zwierząt, za zagrażającą nam katastrofę klimatyczną Olga Tokarczuk
zrzuca na mężczyzn. Jako przedstawicielka feminizmu jest zdania, że
patriarchat doprowadził świat do takiego stanu w jakim jest. To
mężczyźni, według niej, przynieśli światu ogromną ilość przemocy,
agresji i zabijania. Fotografowanie się myśliwych na tle rozłożonych
wokół zwłok zabitych zwierząt całkowicie przekracza pojęcie moralności. I
właśnie jako osoba walcząca przeciwko tym zjawiskom jawi się nam Janina
Duszejko. Olga Tokarczuk wybrała na bohaterkę kobietę w starszym wieku,
ponieważ bardzo często kobiety takie spadają na margines, przestają być
słyszalne. Książka jest więc pewnego rodzaju aktem wojowniczym,
rzuceniem rękawicy przeciwnikowi.
Przewijając strony książki ze zdziwieniem zauważamy, iż niektóre
wyrazy celowo pisane są wielką literą. Odbiera się to jako wyraz
wielkiego szacunku wobec wszystkich żywych stworzeń natury i wobec
wszystkich jej zjawisk. Może wydaje się to trochę dziwne, że nawet ból
zaliczany jest tu do rzeczy zgodnych z naturą, w myśl tego, że kto
cierpi – ten jest naprawdę zdrowy. Widzimy więc, że np. wyraz
Dolegliwości także został napisany wielką literą. Podobnie jak
Człowiek, Zwierze, Gniew, Umysł i wiele innych.
W powieści „Prowadź swój pług..” pisarce udało się stworzyć
wspaniałą, niemal filmową atmosferę. Las, zwierzęta, które mogą tworzyć
gang mścicieli; tej magiczności dodają liczne odniesienia astrologiczne.
Dodanie wybranych fragmentów poezji Blake'a również przyczynia się do
stworzenia odpowiedniego klimatu. O filmowej atmosferze wspominam nie
bez przyczyny. Powieść „Prowadź swój pług przez kości umarłych” została
zekranizowana przez Agnieszkę Holland. Film nosi tytuł „Pokot”. Na
festiwalu filmowym w Berlinie otrzymał nagrodę.
We współczesnym świece, w którym technologie mają pierwszeństwo
przed naturą, książki przekazujące miłość do tego pierwotnego,
naturalnego środowiska są niezmiernie potrzebne. „Prowadź swój pług
przez kości umarłych” daje nam wiele do myślenia na temat stosunku
człowieka do zwierząt, wzajemnych relacji między ludźmi a światem
dzikiej natury, o miejscu człowieka na planecie i o tym, co nas czeka w
przyszłości. Czy dzisiejsza działalność człowieka nie doprowadzi w
przyszłości do zniszczenia prawdziwej natury?