sobota, 28 lutego 2026

Twarze Afryki

 

„Twarze Afryki” Jerzego Machury to niewielki reportaż, który stara się uchwycić ducha Czarnego Lądu w krótkich, kadrowych opowieściach. Autor, z wykształcenia prawnik i dziennikarz, a z zamiłowania podróżnik, próbuje w krótki i zwięzły sposób opisać kontynent pełen kontrastów: bogactwo natury zestawione z biedą ludzi, panoramę pustynnych krajobrazów obok zieleni sawanny, egzotyczną atmosferę obok codziennego życia mieszkańców, pełnego tradycji i rytuałów.
Machura podchodzi do Afryki przede wszystkim wizualnie i refleksyjnie, jakby patrzył na nią przez obiektyw aparatu. Poszczególne krótkie reportaże przypominają zdjęcia lub migawki z podróży, które mają przybliżyć czytelnikowi klimat miejsca i jego mieszkańców. Autor nie unika paradoksów: piękno przyrody miesza się tu z tragicznymi kontrastami społecznymi, a zachwyt nad egzotyką splata się z osobistymi rozczarowaniami wynikającymi z konfrontacji wyobrażeń z rzeczywistością. Nie zabrakło tutaj również zdjęć, których jak na tak małą objętość książki jest sporo.
To, co jest w książce jej największym atutem, to ściśle osobisty ton. Machura nie udaje, że ma receptę na Afrykę, ani nie stara się wygłaszać uniwersalnych sądów. Zamiast tego proponuje czytelnikowi zbiór subiektywnych spojrzeń, niewymuszonych obserwacji i drobnych impresji, jakby prowadził nas krok po kroku przez miejsca, które odwiedził. Jednak odbiór tej książki wśród czytelników bywa bardzo zróżnicowany. Niektórzy doceniają jej lekką formę i malownicze kadry, które pozwalają zajrzeć w różne „twarze” Afryki bez ciężkiego reportażowego tonu. Inni natomiast krytykują ją za krótką objętość i brak głębszej narracji, zwłaszcza w porównaniu z klasycznymi reportażami z Czarnego Lądu, które oferują bardziej kompleksowy obraz społeczno-historyczny. W niektórych opiniach pojawiają się uwagi, że wiele fragmentów przypomina raczej felietony lub krótkie relacje z podróży niż spójną książkę reportażową, a często brak w nich kontekstu, który pomógłby lepiej zrozumieć opisywane miejsca i ludzi. Mimo tych krytycznych głosów “Twarze Afryki” ma w sobie coś, co może przemówić do czytelników szukających szybkiej, lekkiej i malowniczej podróży przez najróżniejsze zakątki kontynentu, bez ciężkich analiz, za to z ciekawym spojrzeniem podróżnika-opowiadacza.

piątek, 13 lutego 2026

Droga uchodźcy

 

„Afrykańska odyseja” Klausa Brinkbaumera to książka, która nie pozwala czytelnikowi zachować bezpiecznego dystansu. To reportaż drogi, ale także reportaż sumienia, opowieść o migracji widzianej nie z perspektywy europejskich debat politycznych, lecz z poziomu ludzkiego doświadczenia.
W XXI wieku Europa mierzy się z falą uchodźców z Afryki. Na ekranach telewizorów widzieliśmy przepełnione pontony i łodzie, na których po kilkadziesiąt osób próbowało przedostać się przez Morze Śródziemne. Z czasem docierały do nas informacje, że nie wszyscy dopływali do celu,  że w drodze ktoś wypadał za burtę, że ze stu osób docierało siedemdziesiąt czy osiemdziesiąt, a czasem jeszcze mniej. Resztę pochłaniało morze. Ciał często nikt nie szukał. Dopiero później fale wyrzucały na brzeg rozkładające się zwłoki. To obrazy, które poruszają, ale rzadko prowadzą do głębszego pytania: co sprawia, że człowiek decyduje się na tak desperacką podróż?
Klaus Brinkbaumer postanawia poszukać odpowiedzi u źródła. Wyrusza w podróż z Johnem Ampanem - byłym uchodźcą z Ghany, który po czternastu latach spędzonych w Europie wraca do ojczyzny. Ta decyzja nadaje książce szczególny wymiar. Nie jest to bowiem reportaż „o Afryce”, lecz podróż z człowiekiem, który doświadczył obu światów - biedy i nadziei, rozczarowania i tęsknoty.
Autor pokazuje codzienność krajów, z których tak wielu ludzi decyduje się uciekać. Korupcja, niewydolne państwa, dramatyczne nierówności społeczne, bogacące się elity i zwykli obywatele walczący o przetrwanie - to nie są suche dane, lecz rzeczywistość, która kształtuje życiowe wybory. Wstrząsającym przykładem jest Nigeria: kraj wydobywający codziennie miliony baryłek ropy, a jednocześnie miejsce, w którym roczny dochód na mieszkańca wynosi zaledwie kilkaset dolarów. Ten kontrast mówi więcej niż niejeden komentarz polityczny.
„Afrykańska odyseja” odsłania także brutalną prawdę o samej drodze do Europy. Migranci przemierzają Saharę, ryzykując życie z pragnienia i wyczerpania. W Libii trafiają do ośrodków detencyjnych, gdzie są przetrzymywani w nieludzkich warunkach, narażeni na przemoc i upokorzenie. Później pozostaje już tylko morze - ostatni, najbardziej nieprzewidywalny etap podróży. Brinkbaumer nie epatuje okrucieństwem, ale nie pozwala też odwrócić wzroku.
Jednocześnie książka jest opowieścią o rodzinach pozostawionych w Afryce; o żonach i dzieciach czekających na przelew z Europy, o marzeniach, które często okazują się złudzeniem. Migracja nie jest tu czarno-białą historią sukcesu lub klęski. To skomplikowany proces, w którym nadzieja miesza się z desperacją.
Reportaż Brinkbaumera zmusza do refleksji nad odpowiedzialnością zarówno afrykańskich elit, jak i europejskich społeczeństw. Uczy patrzeć na migrację nie jak na „problem”, lecz jak na dramat konkretnych ludzi. To książka potrzebna, szczególnie dziś, gdy temat uchodźców bywa sprowadzany do politycznych haseł.
„Afrykańska odyseja” nie daje prostych odpowiedzi, ale pomaga zrozumieć. A zrozumienie to pierwszy krok do empatii.


wtorek, 10 lutego 2026

Dotknąć Afryki


 „Dotyk Afryki. Opowieści podróżne” Beaty Lewandowskiej-Kaftan to zbiór spotkań, obserwacji i emocji, takich, które zostają z czytelnikiem na dłużej, nawet po odłożeniu książki na półkę. Autorka skupia się na rozmowach z ludźmi, na ich historiach życiowych, analizuje historię państw i jak ona wpłynęła na poszczególne rodziny. Każdy rozdział przybliża nam realia jednego państwa. Odwiedzimy Kenię, Tanzanię, Etiopię, Zanzibar, Mali, Burkina Faso, RPA, Ugandę. W tej ostatniej poznamy los Dian Fossey - amerykańskiej zoolog i prymatolog, która badała życie goryli górskich.
Beata Lewandowska-Kaftan pisze z uważnością i szacunkiem. Nie ma tu egzotyki na pokaz ani taniego zachwytu „innością”. Afryka w tej książce nie jest tłem do przygód białej podróżniczki, ale żywą przestrzenią, w której najważniejszy jest człowiek, jego codzienność, radości, lęki, rytuały i sposób patrzenia na świat. To Afryka widziana z bliska, często w drobnych gestach i krótkich rozmowach. 
Ogromnym atutem książki jest język: spokojny, obrazowy, nienachalny. Autorka nie epatuje dramatyzmem, nie moralizuje, nie poucza. Zamiast tego zaprasza czytelnika do wspólnej wędrówki: czasem cichej, czasem pełnej zdumienia, czasem niewygodnej, bo zmuszającej do konfrontacji z własnymi wyobrażeniami i stereotypami.
„Dotyk Afryki” to także książka o spotkaniu kultur i o pokorze wobec świata. Pokazuje, jak bardzo nasze europejskie spojrzenie bywa ograniczone i jak wiele można się nauczyć, kiedy przestaje się oceniać, a zaczyna słuchać i obserwować. W tym sensie jest to lektura nie tylko podróżnicza, ale również refleksyjna, skłaniająca do myślenia o relacjach międzyludzkich, o różnorodności i o tym, czym naprawdę jest „inność”. Pokazuje również pokorę człowieka wobec sił natury, które potrafią w jednej chwili zniszczyć wieloletni dorobek.  
Prawdziwą perełką danej pozycji jest rozdział poświęcony znanej afrykańskiej wokalistce Bi Kidude, która mając prawie 100 lat wystąpiła we Wrocławiu na festiwalu Brave. Poznamy życie tej niezwykłej kobiety, a wspaniałym dopełnieniem będzie posłuchanie jej śpiewu na platformie youtube.
Polecam tę książkę szczególnie tym, którzy nie szukają sensacji ani spektakularnych przygód, lecz chcą poczuć klimat miejsca, zatrzymać się na chwilę i spojrzeć na świat z innej perspektywy. 

Namibia: przez pustynie i busz

  Anna i Krzysztof Kobusowie zabierają czytelnika w fascynującą podróż po Namibii. Jest to kraj niezwykły, surowy i zachwycający jednocześni...